Ja jak miałam na 8:00 to też często korzystałam z podwózki ojca albo brata, bo moje LO znajdowało się na totalnych obrzeżach, gdzie nie miałam bezpośredniego dojazdu komunikacją
Pod szkołę Zośki też podjeżdża trochę aut, nawet z siódmo- i ósmoklasistami, ale wydaje mi się, że to dlatego, że nie mieszkają na osiedlu – a przynajmniej podjeżdżają z takiego kierunku, jakby mieszkali za miastem. My mieszkamy kilometr od szkoły i po drodze trzeba przejść przez dwie ruchliwe ulice bez świateł i też nie wiem, kiedy moją puszczę samą
Teraz pewnie takie coś podchodzi pod zaniedbanie, a wtedy było dla nas normą.


