To ja się akurat cieszę, że Marcin nie dotarł i nie widział. Jego brat wspominał, jak poród jego dzieciaka wyglądał z jego perspektywy i cały czas ma traumę.
Ja na porodówce spędziłam dwie noce i mignęło mi, jak zaszywają dziewczynę z łóżka obok. Tyle krwi to nawet w firmach z serii Piła nie widziałam.


