Premier League 2021/2022

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2053

Premier League 2021/2022

Post autor: Morrow » 22 maja 2022, 22:52

moody pisze:
22 maja 2022, 18:58
Morrow pisze:
22 maja 2022, 18:17
Mam wrażenie, że jakby Watkins wsadził na 2:0, to City jak z Realem kompletnie by się rozsypali. Ta ekipa ewidentnie ma jakiś problem z mentalem i przy takiej powtarzalności tego jak "pękają", trudno tu nie powiązać tego jakoś z Guardiolą.
piotrcies pisze:
22 maja 2022, 18:30
Hahahahahahaha :roftl3:


City to jednak frajerzy xddd
Obrazek
Nie no też nie przesadzajmy i nie udawajmy, że wszystko tu się odbyło zgodnie z planem. City ugasili pożar, którzy sami rozpalili. Jak to było przytaczane, jeśli dobrze usłyszałem to oni na ostatnie 12 meczy z Villą, wygrali 11 i mieli bilans bramkowy 34:6. Prawdopodobnie gdyby to spotkanie miało miejsce w 8., 17. albo 25. kolejce to skończyłoby się okazałym zwycięstwem Obywateli. Guardiola to w mojej opinii najlepszy "ligowy" trener w historii, jak dostanie dobre warunki, to IMO wygrałby każdą ligę z każdym trenerem jako przeciwnikiem.

Przy tym uważam, że jeśli chodzi o granie pucharowe na drzewku, przygotowanie taktyczne i mentalne do tych spotkań, to tu już taki potężny nie jest. Pomijam już okres "tworzenia" tego obecnego City ale porażki z Liverpoolem w LM (czy nawet w tym roku powtórka w półfinale FA Cup gdzie dali się ZNOWU rozjechać 3:0 w pierwszej połowie ekipie Kloppa), zasłużone przegranie w finale z Chelsea Tuchela gdzie Niemiec go taktycznie ograł, odpadnięcie z Tottenhamem Pocha, rozsypanie się psychiczne w końcówkach meczów z Realem i Atletico w obecnej edycji. Tego naprawdę nazbierało się sporo, a w Bayernie miał przecież podobne przygody.

Dzisiejszy mecz niby był ligowy ale trochę jak finał pucharu. I znowu City, z zupełnie niezrozumiałych powodów obsrało zbroję. Oni dziś zagrali na jakieś 60-70% swoich możliwości. Tu kompletnie dziś nie żarło, po tym drugim golu Coutinho, nawet Guardiola wyglądał na zrezygnowanego. Pep trafił ze zmianami bo zarówno Zinczenko jak i Gundogan odpalili, Cash dał, Cash zabrał, bo nie ogarnął Gundo przy pierwszym golu i tym podłączył City do prądu. Potem od razu Rodri strzelił świetną bramkę, chyba najważniejszą w karierze i było wiadomo, że ich zaraz dojadą. Nie zmienia to faktu, że rywal nie był dziś przepotężny, a City przy większej presji znowu nie potrafiło pokazać swojej normalnej jakości, którą zjadają 90% na całym świecie.

Dziś Pep świętuje zasłużenie, ładna to była radość, gość wszedł i zmiażdżył PL, to jest znowu kosmiczny wynik w ligowej tabeli ale też nie udawajmy, że ta ekipa nie ma problemów z pojedyńczymi meczami o większą stawkę, bo historia Pepa w City mówi co innego.

Wróć do „Anglia”