Ładnie to ująłeś i trudno odmówić Ci racji w tym jak to sformułowałeś. Moja teza zdecydowanie zabrzmiała na zbyt uproszczoną w kontekście całości. Mimo wszystko, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten, wydawałoby się, permanentny brak szczęścia Guardioli na drzewkach, ma jeszcze jakieś drugie dno. Ja oczywiście zgadzam się z tym, że City taktycznie przez praktycznie 180 minut dwumeczu ograło ten Real, sam o tym pisałem. W kilku innych przypadkach też wydawało się, że piłkarscy bogowie po prostu się na nich uwzięli, bo niewiele dało się zrobić lepiej, w innych za to zdarzyło mu się zostać po prostu ogranym (finał z Chelsea, dwumecz z Liverpoolem w LM). Z jednej strony trudno tu atakować personalnie Guardiolę za to, że będąc już przed samą metą dwumeczu z Realem, jego gracze się po prostu zatrzymali i dali przegonić. Z drugiej, takie dziwne, pechowe okoliczności odpadnięć zdarzają się ekipie Pepa zaskakująco często w stosunku do ekip innych topowych szkoleniowców (zostawmy tu w spokoju PSG). Oczywiście, w tak potężnej strukturze jak City, może to być żadna odpowiedzialność Guardioli a np. wina psychologa, który ogólnie robi świetną robotę ale nie potrafi ogarnąć, że w głowach tych chłopaków jest jakiś problem, że przez 90% spotkań są maszynami, a "pękają" jak się robi ciepło koło tyłka w meczu o awans/mistrzostwo. Może też być tak, że tam na górze, ktoś tego Guardioli bardzo nie lubi, bo jak Sterling nie strzeli Totkom gola z milimetrowego spalonego, to pewnego gola kończącego dwumecze wyciągnie paznokciem Courtois albo piłkę z linii wybije Mendy.moody pisze: ↑23 maja 2022, 0:20powiem ci tak, nie jestem fanem pisania o tej mocnej czy slabej psychice, mentalnosci, bo to sa rzeczy subiektywne i praktycznie nie do zdefiniowania, a w przypadku guardioli to juz wyjatkowo ostatnimi czasy naduzywane. no bo czym tam slaba mentalnosc jest? jak przewazasz, ale pudlujesz? czy jak to rywal przewaza i zasluzenie wygrywa? na dobra sprawe wszystko mozna pod to podciagnac
przede wszystkim kompletnie nie zgadzam sie z wrzucaniem do jednego worka spotkania dzisiejszego, z realem, starcia z liverpoolem w fa cup czy atletico, bo nie maja one zadnego wspolnego mianownika, a wrecz odwrotnie, sa wsrod nich wlasnie i mecze w ktorych city bylo duzo lepsze, a przegrywalo/odpadalo przez nieskutecznosc, sa tez mecze w ktorych byli zwyczajnie slabsi od rywali. no ale probuja niektorzy przykleic guardioli pewne metki i teraz jest tak: zaczna slabo jak dzis - obsrali sie psychicznie (niewazne ze w drugiej pokazali jaja ze stali), odwrotnie: zagraja swietne taktycznie 90 minut na bernabeu przeciwko realowi ktory w podobnej sytuacji (przymus odrabiania strat) z reguly gniecie kazdego rywala i jest obrona czestochowy, a tutaj pierwszy celny strzal w 90 minucie i gol na dogrywke po wrzutce na afere, ktora przypadkowo trafia w leb jednego partnera i spada na leb drugiemu - obsrali sie psychicznie, potem znowu odwrotny scenariusz - wychodza rezerwami na lfc w fa cup, dostaja szybkie trzy bramki - wiadomo, obsrali sie psychicznie choc tak naprawde nie wymiekli i konczy sie porazka, ale ledwie 3-2), podobnie zaprzeczaja sobie niektorzy w ocenie taktyki - oddal pilke atletico i dosc rozpaczliwie sie bronil? taktyczna glupota. w poprzednich latach robil odwrotnie - nawet przy prowadzeniu staral sie prowadzic gre i atakowac? ci sami pisali - taktyczna glupota
Szczerze nie wiem co o tym myśleć. Guardiola to trener, który jest w lidze w zasadzie bezbłędny, jego drużyna nie do ogrania. Na 13 sezonów w klubowej piłce, zdobył 10 mistrzostw. Klopp w ostatnich latach zrobił 99, 97 i 92 punktów w PL, a tylko raz wydarł Pepowi misia. To są jakieś absurdalne dorobki punktowe Liverpoolu, ich najlepsze 3 wyniki punktowe w bogatej historii, które mieszczą się w top8 wyników całej Premier League, a tylko raz wystarczyło na mistrzostwo. Taki Ferguson w 38 meczach tylko raz zrobił 91 punktów. To pokazuje jak potężnym przeciwnikiem w lidze jest Guardiola. No i tu jest ten kontrast, w którym Guardiola po odejściu z Barcelony w tej LM (a czasem i innych pucharach), odbija się zaskakująco często i w zaskakująco dziwnych okolicznościach, jak na klasę jaką prezentuje jego zespół tydzień w tydzień, sezon po sezonie w lidze. O ile w lidze ciągle wyprzedza najlepszy Liverpool w historii z genialnym Kloppem, tak w LM ogrywają go co roku w kuriozalnych okolicznościach jak nie Carlo, to Poch, Tuchel czy wspomniany Klopp.
Najprościej oczywiście zrzucić to na pecha, mityczną dyspozycję dnia i niekorzystne okoliczności, pewnie w znaczącym stopniu tak jest, bo LM potrafił wygrać fuksem i taki Di Matteo. Z drugiej strony widzisz jak ten Zidane wchodzi do Realu, wygrywa leciutko tę nieosiągalną dla City LM 3x z rzędu, Klopp w analogicznym okresie trenowania w Anglii co Pep robi 3 finał LM (+ 1x finał LE) i zastanawiasz się czy faktycznie ten Real z Liverpoolem mają tyle farta, a to City tyle pecha, czy za tym kryje się coś jeszcze.



