Trenerzy są różni. Guardiola i Klopp to wybitni futbolowi myśliciele. Nie mam wątpliwości. Ten pierwszy wygrał dużo więcej, ale też pracował w innych zespołach i warunkach. To mu nie umniejsza. Obaj jednak (pomimo elastyczności w szczegółach) preferują dość konkretne sposoby grania w piłkę i muszą mieć do tego wykonawców. To też im nie umniejsza, po prostu budują drużynę po swojemu i nie wszędzie pójdą pracować. Trudno by poszli do drużyny, która nie nadaje się do wysokiego pressingu albo zbyt drewnianej do gry atakiem pozycyjnym. A jeśli nawet to sprowadzą sobie pod to odpowiednich wykonawców.
Carlo nie jest kojarzony obecnie z jakimś konkretnym sposobem grania w piłkę. Dostosowuje się do warunków i to też jest jego wielkość. Od strony taktycznej pewnie zostawia na swoich drużynach mniejsze piętno niż Guardiola i Klopp, co mogło mieć wpływ na to, że mimo wszystko tych tytułów krajowych nie ma tak dużo, jak mógłby mieć. W tym sezonie w Realu wszyscy jednak podkreślali, że atmosfera w szatni była lepsza niż kiedykolwiek, a sam Carlo otwarcie pytał doświadczonych zawodników o rady. Ostateczną decyzję podejmował sam, ale za tymi sukcesami stoi więcej ludzi - Pintus z przygotowaniem fizycznym, Llopis z treningiem bramkarzy (to on "stworzył" Navasa i na pewno wpłynął na formę Courtoisa), syn Carlo, który podobno ma bardziej nowoczesne spojrzenie na futbol itd. No i ci piłkarze wygrali tak dużo i mają takie doświadczenie, że warto z tego skorzystać i Carlo to robił. Wykorzystał warunki do maksimum.



