W sumie racja, to niezbyt sprawiedliwe, ale nie wiem jak to inaczej ujac. Z jednej strony z trojki klopp, guardiola, on, to wloch wrzucil w tym sezonie do klubowej gabloty najwiecej. Ale jednoczesnie widzac jakich rywali mial na krajowym podworku i ze jego kampania w lm stylistycznie byla holdem dla roberto di matteo, ktorego nikt nigdy powaznie nie traktowal, ciezko jest mi go jednoznacznie ocenic. I dopoki nie potwierdzi klasy w przyszlym sezonie, wciaz uwazam go obecnie (nie mowie o calym cv) za trenera z polki nizszej, niz niemiec i hiszpan. Tamtych dwoch wrzucasz do losowego klubu i jestem niemal pewien ze wszystko zaczyna chodzic jak w zegarku, a progres w wynikach zauwazalny golym okiem. Z carlo takiego przeczucia nie mam. Na dzisiaj mam wrazenie jest takim gosciem, ktorego wrzucisz do napoli - pokreci sie w pierwszej czworce, do dortmundu - zaliczy wicemistrzostwo i odpadnie w 1/8 lm, a jak mu dasz levante, to spadnie z ligi. Ot zrobi tyle, na ile ma materialu. Trafil do realu bez konkurencji, to zdobyl mistrza, trafilby do realu z guardiola i simeone w prajmie, krecilby sie miedzy drugim, a trzecim miejscem. Tak przypuszczam. Tego sezonu natomiast mozna mu jedynie pogratulowac, a sam carlo wisi florkowi dobra flache, bo byl juz troche na bocznicy wielkiej pilki, a ten dal mu jeszcze jedna szanse - jak sam wspomnial troche po znajomosci.



