Pajor 45+2' --- Thorvaldsdottir 52', Jonsdottir 54', Albertsdottir 85'
Wynik, którego w zasadzie się spodziewałem. Raz, że rywaki to drugi koszyk w Europie, a dwa w przygotowaniach motorycznych są na ostatniej prostej przed EURO podczas gdy nasze piłkarki mają już od dwóch tygodni wakacje - ze zgrupowaniem wrzuconym w środek.
Niemniej był to dobry trening, który dał parę odpowiedzi. Zacznijmy od pozytywów: Tanja Pawollek spadła z nieba naszej reprezentacji (propsy dla skautingowców). Dziewczyna przyjeżdża pierwszy raz na kadrę tydzień temu, nie zna nikogo, wychodzi w pierwszym składzie na 45 min i notuje obok Pajor najlepszy występ na boisku. Jako defensywna pomocnik sprawnie działała w destrukcji tak by na przerwę schodzić na 0 z tyłu. Jej wybory w dystrybucji piłek o klasę wyżej od reszty naszych środkowych pomocniczek. Otwierające podanie dla Wiankowskiej przy bramce Pajor to też jej dzieło.
W końcu mamy piłkarkę w środku pola z głową na karku i umiejętnościami by to wykorzystać. Moim zdaniem Patalon powinna zacząć budować tę kadrę właśnie wokół Pawollek, wiadomo mogą być zgrzyty bo to "obca", ale dziewczyna w wieku 23 lat już jest kapitanką Eintrachtu - 3 siły w Bundeslidze - poradzi sobie.
Heh, Kiedrzynek (kapitan) ogarnie szatnie, Pawollek mecze, a Pajor jako gwiazda walić będzie bramy i skupiać flesze.
Negatywy. Niestety wciąż te same i nie da się tego przeskoczyć na szybko. Mamy młodą kadrę, potrzebującą wciąż praktyki na poziomie zachodnich klubów bo Ekstraliga to mizeria. Wiankowska idzie już do Turbine Potsdam i dobrze ale za rok na taki krok musżą zdecydować się pozostałe, zwłaszcza Buszewska, Lefeld, Kopińska i Zapała. Warte odnotowania, że w pierwszej połowie graliśmy w zasadzie eksportem i trzymaliśmy wynik, za to w drugiej weszły kilka dziewczyn z Ekstraligi i nie nadążały ani za tempem, ani za intensywością. Brak Dudek w obronie też był namacalny. Islandki przycisnęły i wynik się posypał.



