Schalke - Augsburg 2:3
Wyjątkowe frajerstwo Schalke, które poniosło kolejną porażkę i wygląda na to, że z Frank Kramer wkrótce rozstanie się z posadą. Mimo dużej liczby goli był to mecz walki, a sytuacji bramkowych ogółem nie było zbyt wiele. Gospodarze szybko stracili bramkę na skutek fatalnego ustawienia obrońców - Demirović miał w polu karnym mnóstwo miejsca by oddać precyzyjny strzał. Kiedy wydawało się, że gra Schalke poprawia się (strzał z dystansu Krausa, sytuacja Drexlera), to w 21 min. stracili kolejnego gola - Augsburg w zasadzie dwoma podaniami dostał się pod bramkę Schwolowa, a Demirović wykończył kontrę. W 33 min. Koenigsblauen zdobyli kontaktowego gola - Terodde popisał się miękkim uderzeniem ponad próbującymi interweniować obrońcami (Gikiewicz był już położony i bez szans). Po przerwie to Augsburg wyglądał lepiej i wydawało się, że jeśli ktoś zdobędzie gola, to raczej goście, ale wbrew przebiegowi gry Schalke wyrównało - Tom Kraus po świetnym podaniu Drexlera miał trochę szczęścia, bo w pokonaniu Gikiewicza pomógł mu rykoszet. Schalke poszło za ciosem i zepchnęło Augsburg do obrony - co więcej, goście stracili za drugą żółtą kartkę Mergima Berishę. Wydawało się, że grający w przewadze i rozpędzeni gospodarze pójdą po zwycięstwo, ale stało się coś wręcz przeciwnego. W 77 min. rzadko podłączający się dotychczas do akcji ofensywnych Robert Gumny idealnie dośrodkował w pole karne gospodarzy, z Andre Hahn uderzeniem głową przywrócił Augsburg na prowadzenie. Co zaskakujące, z Schalke zupełnie wyszło powietrze i mimo gry w przewadze wyraźnie nie potrafili się pozbierać, to raczej goście nabierali rezonu. Dopiero w doliczonym czasie gry Koenigsblauen przycisnęli, ale bezskutecznie.
Po porażce Schalke jest o jedno oczko nad strefą spadkową - sądząc po stylu gry Koenigsblauen i kompromitujących okolicznościach tej przegranej, posada Kramera może wisieć na włosku. Z kolei dla Augsburga póki co zapowiada się dość bezpieczny sezon w środku tabeli.



