1. runda play-off
New York Red Bulls - FC Cincinnati 1:2 (Morgan 48' - Acosta 74'-karny, Vazquez 86')
Do niespodzianki doszło w Nowym Jorku, gdzie debiutujące w fazie play-off FC Cincinnati pokonało faworyzowane Czerwone Byki. Drużyna ze stanu Ohio od początku grała otwarty futbol, nie starając się ograniczać do obrony i kontrataków. 1. połowa przebiegała z lekkim wskazaniem na gospodarzy, którzy mieli lepsze sytuacje - w 26 min. atakowany w polu karnym Luquinhas przestrzelił, a w końcówce uderzenie z rzutu wolnego w wykonaniu Lewisa Morgana obronił Roman Celentano. Po przerwie Nowojorczycy objęli prowadzenie - po zbyt krótkim wybiciu piłki Morgan przyjął ją nieatakowany i kapitalnym uderzeniem z dystansu otworzył wynik. Red Bulls wykazali się zbytnim minimalizmem i nie poszli za ciosem, a Cincinnati stopniowo dochodziło do głosu. W 54 min. świetnej sytuacji nie wykorzystał Brenner - jego główkę z kilku metrów znakomicie wybronił Carlos Coronel. W 60 min. trafili do siatki, okazało się jednak, że Cameron był na spalonym. Cincinnati wyrównało z rzutu karnego podyktowanego po faulu Andresa Reyesa na Alvaro Barrealu. Przypuszczałem, że Cincinnati będzie starało się uspokoić grę i utrzymywać remis, ale nic takiego nie nastąpiło - goście poczuli krew i ruszyli do dalszych ataków. W 84 min. duży błąd popełnił Carlos Coronel, który w polu karnym wypuścił piłkę z rąk, Sean Nealis wypił ją jednak tuż sprzed linii bramkowej, a dobitka była niecelna. W 86 min. Cincinnati zadało decydujący cios - rezerwowy Sergio Santos obsłużył Brandona Vasqueza świetną piłką z lewego skrzydła, a snajper Cincinnati w sytuacji sam na sam z Coronelem nie pomylił się. W trakcie 2. połowy było mnóstwo przerw, toteż arbiter doliczył aż 12(!) minut, w trakcie których Red Bulls rozpaczliwie atakowali. W ich natarciach brakowało jednak dobrego rozegrania piłki, długie podania i wrzutki na aferę nie przynosiły efektów. Wprowadzony na boisko w 2. połowie Patryk Klimala miał dwie okazje do uderzenia - za pierwszym razem uczynił to zbyt lekko by pokonać Celentano, za drugim został zablokowany. W końcówce doliczonego czasu gry Cincinnati umiejętnie wybijało rywali z rytmu i dowiozło prowadzenie do końcowego gwizdka.
W półfinale Eastern Conference zespół Cincinnati zmierzy się na wyjeździe ze zwycięzcą konferencji, Philadelphia Union - ten mecz już za pięć dni. W drugim półfinale zmierzą się zwycięzcy par New York City FC - Inter Miami oraz Montreal - Orlando City.



