W Arsenalu Emery stwierdził że nie chce korzystać z tłumacza, bo woli sam nauczyć się języka. Ciężko opanować język na zaawansowanym poziomie w kilka tygodni, a kiedy zestawiło się to z jego stylem prowadzenia drużyny (kilku godzinne odprawy meczowe, 10-minutowe instrukcje przed wpuszczeniem z ławki) to wychodziło na to że gracze Arsenalu nie rozmieli co mają grać. Kiedyś Auba wszedł z ławki, przed wejściem Emery męczył go przy linii dobre 5 minut, a ten po wejściu na boisko zaczął dublować pozycję lewoskrzydłowego, zamiast grać w ataku, bo... nie rozumiał co Emery do niego gada.
Do tego to jego Good Ebenig, z którego drwiła cała Anglia. Był nawet niedawno filmik gdzie jakiś fan rzucił do niego pod autokarem "Good Ebenign", a Emery w odpowiedzi pokazał mu faka.
Tak więc moim zdaniem nie, ten gość raczej nie wróci do Anglii. Odbił się tutaj nie z powodów sportowych, ale z powodów charakterologiczno - pozaboiskowych i wątpię że drugi raz podejmie się tego wyzwania.



