Premier Marcinkiewicz przerwał wczoraj oglądanie Małysza i pojechał do Katowic. I już wtedy wiedziałem, że żałoba narodowa jednak będzie. Dodatkowo prezydent Kaczyński wstanie z łoża boleści i pojedzie do Katowic.
Każda okazja dobra, by nabić parę punktów popularności. Teraz czekamy na polowanie na winnych, bo show must go on.



