Co tam Szczesny - niech by Argentyna wykorzystała któraś z setek w końcówce, to by było po nas.
Ciekaw jestem, czy jakby Polska straciła gola na 0-3 np. w 65 minucie, to by potrafiła zaatakować. Ide o zakład, ze nie. Nie umiem chwalić zespołu, który wychodzi na mecze z połową planu, bo o pomyśle na ataki to nie ma za bardzo mowy.
Czesia nie ma co chwalić, bo wczorajszym meczem nam by przewalił awans. Na finał fazy grupowej, którego nie powinnismy przegrać, a już na pewno nie przegrać więcej niż dwiema bramkami, wyszliśmy tak, ze powinnismy przegrać czterema co najmniej. Fart, ze Argentyna odpuściła i była nieskuteczna, ale wczoraj to my zagraliśmy na przewalenie awansu.



