Jak oglądałem kadrę Sousy, to na starcie przegrywaliśmy ze Słowacją, która niedługo potem mordowała się z Maltami i Azerbejdżanami, a na koniec przegrywaliśmy u siebie z Węgrami grającymi o nic, co dawało nam duże szanse na wpadnięcie na Portugalię lub Włochy w barażach (remis wystarczył by ich ominąć). Sentyment do Sousy to jedna z bardziej kuriozalnych rzeczy w opiniach polskiego kibica, do tego się odnosiłem.TS borys IFC pisze: ↑01 gru 2022, 14:10Różnica jest taka, że jak oglądałeś kadrę Sousy to myślałeś "kurczę, z tych zawodników może coś być", a jak oglądasz kadrę Czesława to myślisz "ku*wa, kiedy to je*nie".
Zgadzam się, że gdyby wstawić ogranego, zagranicznego trenera, który nie jest bajerantem i nie robi kuriozalnych wyborów kadrowych, i który chce trochę bardziej grać w piłkę - efekt mógłby być lepszy od tego Michniewicza, ale Sousa kimś takim nie był (bo był bajerantem, z dziwnymi wyborami, bez jakichkolwiek wyników).
A z tym Michniewiczem, to prawda jest pośrodku. Czy gramy badziewnie? Gramy. Czy zrobił ''historyczny'' wynik? Zrobił. Czy wynikowo mamy potencjał na więcej niż top8 w Europie/top16 na świecie? Nie mamy. Czy moglibyśmy grać ładniej? Moglibyśmy. Czy będziemy grać nowocześnie bez środka obrony i pomocy? Nie będziemy. Dysproporcja wynikowa między tym, co robi Michniewicz, a co mógłby robić ktoś inny, jest niewielka - a dysproporcja pod względem stylu gry mniejsza niż myślą kibice. Polecam przypomnieć sobie mecze z Albanią, gdzie oddawaliśmy po kilka strzałów (a to były największe zwycięstwa Sousy z naszą kadrą).
Dla mnie to jest jednak zabawne, bo, po pierwsze, problem polskiej piłki to nie jest Michniewicz, a po drugie - w styczniu każdy brałby w ciemno ogranie Szwecji i wyprzedzenie w grupie Meksyku, więc tak mocne lamenty (jakkolwiek zgadzam się z oceną stylu gry tej drużyny) ciężko mi brać na poważnie.
A co do całości polskiej piłki, to mamy w końcu grupę fajnych, młodych pomocników (Moder, Kozłowski, Szymański, Bielik), skrzydłowych (Kamiński, Zalewski, Skóraś) i paru zdolnych obrońców, którzy nie kompromitują się z piłką przy nodze (Piątkowski, Kiwior) - ale żaden z nich nie jest w stanie być jednym z liderów reprezentacji tu i teraz.
Turniej 6/10 (chyba, że jakieś 0-5 z Francją, bo szanujmy się), ani wielki sukces, ani porażka.



