Zarówno ze Słowacją, jak i z Węgrami zadecydowały głównie błędy indywidualne, ze Słowacją od poczaku widać było, że na nich próbujemy usiąść, zero kalkulacji, potem głupia bramka, nerwy, wyrównanie, wylew Krychowiaka. Z Węgrami oczywiście beznadziejny mecz, podobnie jak z Albanią u siebie. Tylko, że za Michniewicza tak wygląda każde spotkanie. I co najważniejsze, wracając do początku mojego posta. W meczu z taką Słowacją przegrana wynikła z błędów piłkarzy, ale trener nie nakazał zawodnikom stanąć na 40m i patrzeć jak przeciwnik gra. To właśnie robi Michniewicz. Najważniejsze porażki Sousy wynikały z wylewów piłkarzy, a nie z jego taktyki. Gównogra na mundialu w Katarze wynika z taktyki Michniewicza. Ja nie mam wcale wielkiego sentymentu do Sousy, bo zachował się fatalnie, ale jego zespół dało się oglądać, zespołu Michniewicza nie.Bernabeu pisze: ↑01 gru 2022, 14:38Jak oglądałem kadrę Sousy, to na starcie przegrywaliśmy ze Słowacją, która niedługo potem mordowała się z Maltami i Azerbejdżanami, a na koniec przegrywaliśmy u siebie z Węgrami grającymi o nic, co dawało nam duże szanse na wpadnięcie na Portugalię lub Włochy w barażach (remis wystarczył by ich ominąć). Sentyment do Sousy to jedna z bardziej kuriozalnych rzeczy w opiniach polskiego kibica, do tego się odnosiłem.
Taktyka Sousy nie zakładała, że piłkarze mają puszczać rywala dryblingiem pomimo, że pilnują go we 2óch. Z kolei taktyka Czesława zakłada, że mamy modlić się, aby przeciwnik nie strzelił nam gola. Taka to różnica.



