Mówienie o historycznym wyniku i o tym, że każdy brałby w ciemno wyjście z grupy to półprawdy. Oczywiście sensu stricto masz rację, bo gdyby zrobić ankietę przed mistrzostwami no to owszem pewnie większość ludzi by się zgodziło no i rzecz jasna wynik jest historyczny o tyle, że nie udało nam się to od czterdziestu lat czy ilu tam.
Ale to wynika z tego, że po latach ośmieszeń na turniejach (z wyjątkiem Euro 2016) wszystko ponad karczemny wpierdol bierzemy jak sukces. Realnie oceniając potencjał tej kadry, to 1/8 to powinien być plan minimum. Przecież my dostaliśmy w Katarze dary losu. Nie dość, że wylosowaliśmy grupę leszczy, to jeszcze z drużyną z pierwszego koszyka graliśmy na końcu. Na dodatek nasi najlepsi piłkarze - Lewy, Zieliński, Szczęsny - podchodzili do turnieju będąc w wyśmienitej formie, Szymański też gra życiówkę, a młodzi w stylu Kamińskiego i Zalewskiego są w rytmie meczowym i zbierają regularnie minuty w czołowych europejskich ligach.
Mieliśmy wiatr w żagle i tutaj naprawdę nie było z kim przegrać awansu. Arabia to Arabia a Meksyk ma najsłabszą drużynę od niewiadomo kiedy. Większość ich piłkarzy siedzi w swojej lokalnej lidze, a ci którzy grają w Europie to drugoplanowane postaci swoich zespołów. Nie jesteśmy rywalem dla Argentyny a już na pewno nie dla Francji, ale takie Meksyki i Arabie powinniśmy golić. Więc awans rozpatrywałbym raczej w kategorii wypełnienia planu minimum a nie osiągnięcia.
Skądinąd zabawne jest że my zawsze musimy mieć dysproporcję między potencjałem kadry a oczekiwanymi wynikami. Pamiętam jak do Korei i Japonii jechaliśmy z szumnymi zapowiedziami walki o medal tymi Krzynówkami i Kryszałowiczami. Za to teraz jak mamy obecnie najlepszego napastnika La Ligi, najlepszego pomocnika i bramkarza Serie A, do tego paru rzemieślników i ciekawe talenty, to rozpatrujemy awans z grupy jako osiągnięcie.



