Ta krytyka jest dla mnie po prostu na wyrost, a w przypadkach skrajnych może nawet i chora. Ja mówię o szukaniu okazji do dyskusji, pomimo sukcesu w trudnych okolicznościach i nawiązuje do tego, że robimy to bardzo, a nawet zbyt często i to jest dla mnie smutne.TS borys IFC pisze: ↑02 gru 2022, 13:31Zarzucanie ludziom, że są smutasami, bo nie skaczą pod chmury po awansie, który był dziełem głównie przypadku jest chyba najgłupszym argumentem jaki słyszę podczas tych msitrzostw. Tak, nie jestem wesoły, bo moja reprezentacja gra smutną piłkę.
I nie mówię tu tylko o niegroźnych dyskusjach forumowych, bo do tej połowy narodu należy rzesza ekspertów i dziennikarzy, którzy wypowiadają się publicznie zamiast dać się skupić tym od których faktycznie te wyniki zależą. Wokół piłki klubowej jest masa jadu, zawiści i żółci. Dlaczego to musi być przenoszone też na kadrę? Nie możemy (jako naród, nie pojedyncze jednostki na forum prywatnym) po prostu dać im się skupić, a jak nam się nie podoba to wstrzymać się z komentarzem do zakończenia? To nie jest liga, gdzie trzeba czekać na to kilka miesięcy. To w najlepszym przypadku 2-3 tygodnie.
Jeżeli nie masz zawodników to zdecydowanie potrzebujesz czasu, a tego Michniewicz nie miał. Nawet jeżeli miał w głowie jakąś koncepcję, to nie miałby kiedy jej dopracować z piłkarzami, wybrał więc wariant, który według niego da nam awans z grupy. I zgadnij co? Dał nam awans z grupy. Prawdopodobnie zupełnie inna retoryka by była, gdyby Lewandowski strzelił karnego. Pewny awans z grupy, a z Argentyną ogranie schematu, ale tak nie było. Prawdopodobnie też zupełnie inaczej byśmy grali, gdybyśmy musieli wygrać, a Argentyna, jeden z faworytów całego turnieju, nie miała by noża na gardle.Bernabeu pisze: ↑02 gru 2022, 13:50No, ale do zorganizowania kontrataku to nie trzeba mieć w środku pola Ronaldinho i Verrattiego. Nas przerasta kilka szybkich podań w środku, szybkie zaangażowanie większej liczby zawodników w akcję, przetrzymanie piłki - a tak słabi to my nie jesteśmy. Wystarczy popatrzeć na liczbę ofensywnych szans i proporcje względem posiadania piłki z Hiszpanią czy Niemcami w wykonaniu Japonii, albo nawet na te nasze mecze z Hiszpania czy Anglią. Można strzelić z 20-25 procent posiadania z dużym lepszym rywalem kilka bramek? Można, bo już nie mówię o samych zwycięstwach.
Dla pewności powtórzę tylko na koniec, że też nie uważam tego stylu za dobry i chciałbym go nie oglądać nigdy więcej. Irytuje mnie jedynie reakcja naszego narodu na awans w trudnych warunkach i wszechogarniająca żółć pomimo historycznego sukcesu.



