Miło, że piłkarze (a w szczególności Lewy jako kapitan i najważniejsza postać tej drużyny) dają znać, że nie chcą grać tej sraki, którą proponuje 711. Trzeba liczyć, że w kuluarach będzie wywierał nacisk na Kuleszę, bo gdyby nie ogólnopolskie oburzenie na to co zaprezentowali na mistrzostwach to pewnie już by ogłaszał przedłużenie kontraktu z przyjacielem Fryzjera.
Szokujące, że chłop tak bardzo obniżył standardy i oczekiwania wobec tej grupy, że dzisiejszy mecz ludzie nazywają przyzwoitym. W tym można przyznać Michniewiczowi najwyższe laury - potrafi wmówić, że jesteśmy dziadami i ludzie mu wierzą.



