Kurde, już po pierwszej połowie przegrałem swój pojedynek.
A wszystko decydowało się w ostatnich minutach pierwszej połowy i choć doszło do dogrywki, to w niej Japończycy nie przechylili szali na swoją stronę (co dawało by mi bramki). Zatem nie dość że odpadli, to strzelając gola przed przerwą, pociągnęli mnie za sobą.



