Dziwny ten mecz.
Maroko jest naprawdę świetne w obronie do tej pory: tak jak pisałem o Chorwacji, że oni mają trochę szczęścia, tak tutaj nawet Belgia czy Hiszpania w expected goals zrobiły tylko okolice jednej bramki (a jak ktoś ma 70% posiadania piłki, kilkanaście strzałów i 0.96 expected goals, to w tej metodologii oznacza może jedną klarowną sytuację, i tak było w obu przypadkach), ewidentnie trafili z formą i mają bramkarza, którego jeszcze rok temu w klubie nazwalibyśmy europejskim topem (i tutaj też tak bronił z Hiszpanami). Nie widziałem meczu z Kanadą (gdzie podobno było średnio), ale Chorwatów też zneutralizowali, nie ma przypadku.
Widzieliśmy też jakie spustoszenie w głowach w takiej formule jednego meczu może zrobić sytuacja, gdy faworyt z inicjatywą i przewagą nie potrafi tego odpowiednio wykorzystać.
I jak na poziomie fazy pucharowej na znaczeniu tracą popisy ze średniakami (Brazylia), i jak każdy mecz jest oddzielną historią.
I widzieliśmy jaką generalnie presją są te zmagania. A propos tych kosmicznych rezultatów Chorwacji, to można to odnosić do Polski, ale można też do Portugalii, która raz w historii zdobyła medal MŚ, a jednak mówimy od dłuższego czasu o europejskiej potędze, więc presja na pewno będzie duża.
Więc niby wszyscy już wpisali Portugalię w półfinale, ale ja widzę dużo podobieństw między Marokiem, a Kostaryką z 2014 roku - tak że zobaczymy jak długo uda się Maroku nie przegrywać w takim meczu. Portugalia szybko strzeliła bramkę ze Szwajcarią i zaczęła ją kąsać z kontrataków, ale klasycznie: jeśli Maroko długo utrzyma mecz na 0 z tyłu, to może być ciekawie.



