Też mi go szkoda, ale te 10 kontaktów z piłką przez 50 minut meczu raczej nie pomogło w nie-odpadnięciu.
Klasyczny scenariusz wpierdolu faworyta: niby inicjatywa, z której niewiele wynika, dobra dyspozycja bramkarza rywala, w pewnym momencie błąd, potem panika, a rywal z wyrachowaniem punktuje. Nie żal mi Portugalii, bo jakby policzyć te klarowne sytuacje, to okaże się, że Maroko wcale nie miało ich mniej, ba, pewnie nawet trochę więcej. Dlatego z opiniami o pseudofutbolu kompletnie się nie zgadzam (nawet jeśli ogląda się to tak sobie).



