No. Przechuj, Cristiano potrzebował pięciu turniejów żeby pobić jego dorobek z jednego, lol.
Strasznie loteryjna była ta piłka do lat 90-tych, gdzie kluczowe były reprezentacyjne imprezy: wiadomo, była klubowa piłka i miała znaczenie, ale legendy się budowało (poza wyjątkami a'la Di Stefano) wielkimi turniejami reprezentacyjnymi, pewnie jest cała masa niedocenianych zawodników, którzy akurat nie trafili z formą na wielkie turnieje, a byli lepsi niż zapamiętała historia.



