Maradona z Barcelony nie tyle odszedł, co został wyjebany na taczkach. A że Napoli miało pieniądze, ambicje i grało w najsilniejszej lidze świata, to poszedł tam. Z resztą nie jako jedyny, bo Napoli w połowie lat 80-tych mocno się zbroiło właśnie po to, żeby od tego średniactwa się odbić i wrócić do czołówki.



