No a dla mnie jeszcze przypominają odrobinę naszą reprezentację z 1982 roku. Też w pierwszych pięciu meczach stracili jedną bramkę. Hakim Ziyech, to taki Zbigniew Boniek, a Yassine Bono gra niczym Józef Młynarczyk. Chociaż takiego kiksu jak na początku meczu o brąz w wykonaniu bramkarza marokańskiego, z tamtego Mundialu w naszym wykonaniu, sobie nie przypominam.



