Marciniak jest wielki tak jak powiedzial Collina do Bonka w Polsce drugi po papiezu. Ja bym poszedl nawet dalej i stwierdzil ze teraz to nawet przed bo Wojtyla juz troche zapomniany a z tego slynnego pokolenia JP2 to niewiele zostalo. Wracajac jednak do Marciniaka to warto przypomniec malo znana historie o nim dajaca wazne swiadectwo jego niezwyklosci.Hersk pisze: ↑21 gru 2022, 8:57Markus Merk, były niemiecki sędzia:
„Powiem tak: co to był za wspaniały mecz! I więcej: co to był za wspaniały, imponujący występ Szymona i jego zespołu! Marciniak pokazał świetny "body language", był bardzo spójny w decyzjach. Od początku meczu jasno zaznaczył, jak będzie sędziował, piłkarze wiedzieli, czego się po nim spodziewać.
- Najbardziej imponujące było to, że Marciniak nie potrzebował VAR, nawet w tych najtrudniejszych momentach. Sam podejmował decyzje, na boisku, natychmiast. To było coś niesamowitego. Szymon to wielka osobowość.
- A korzystając z okazji chciałbym pogratulować Szymonowi, jego zespołowi i polskiemu futbolowi, że ma takiego arbitra. W moich oczach ten finał miał trzech wielkich bohaterów: to Messi, Mbappé i Marciniak. Jak widać, wszystko co dobre w futbolu, zaczyna się na "M". I mówię to ja, Markus Merk."
W stylu gigachada zakończył te wypowiedź
Ktos powie ze naciagana historia. Gdzie Marciniak u fryzjera? Ale czy lysy u fryzjera jest mniej prawdopodobny niz Polak w finale mundialu? No wlasnie. W przypadku postaci takiego formatu prawda miesza sie z mitami.W 2022 mieszkałem przez chwilę w Warszawie u cioci. Ciocia miała 3-letnią córkę (moją kuzynkę) i tak się jakoś złożyło, że często się nią zajmowałem.
Pewnego razu dostałem zadanie zabrania kuzynki do fryzjera. No to siedzę w poczekalni (salon nie jakiś mega biedny, ciocia miała kasę, ale też nie jakaś ultra wysoka półka) i nagle do tej samej poczekalni wchodzi Szymon Marciniak. Przed wyjazdem do Warszawy myślałem, że będę codziennie trafiał na kogoś sławnego, a to była pierwsza taka sytuacja. Cholernie się zestresowałem, oczywiście instynktownie najchętniej bym do niego od razu podbił i zaczął sobie robić z nim zdjęcia i tak dalej, ale scykałem / nie chciałem być nachalny, więc po prostu na niego nerwowo zerkałem co 2 sekundy, a on po prostu siedział i czytał jakieś pisemko. Po jakimś czasie moja kuzynka zaczęła płakać - próbowałem ją za wszelką cenę uspokoić, żeby nie zrobiła mi siary przy Marciniaku, ale ta ryczała i ryczała.
I nagle pan Marcin wstał i do niej podszedł. Delikatnie ją pogłaskał i zapytał co jest nie tak. Ja powiedziałem, że prawdopodobnie jest głodna czy coś. No więc Marciniak odłożył gazetę, wziął na ręce moją kuzynkę, podniósł koszulkę i na środku salonu fryzjerskiego nakarmił ją piersią a mi dał żółtą kartkę. Zajebiście sympatyczny facet.


