no właścicieli właścicieli. Przykład: Mam dwoje sąsiadów którzy mają psy, jedna rodzina którzy mają co najmniej dwa i sąsiadka. Te psy z doły nigdy nie słyszałem żeby choćby pierdnęły a mają psy odkąd pamiętam plus wcześniej przez wiele lat mieli inne a gdy zdechły przygarnęli kolejne i zawsze były cicho. Pies drugiej sąsiadki z kolei ujada cały czas jak pojebany i słychać go w całej klatce, ale co się dziwić jak idiotka w ogóle nie wychodzi z nim na spacer. Jak musi się załatwić to wywala go na balkon i tam ujada jak pojebany na pół ulicy. Trudno się potem dziwić że pies tak się zachowuje jak traktuje się go jak zabawkę dla małego dziecka a nie zwierzę.
To jest też problem bo psa chciałby duży odsetek ludzi na zasadzie "o jaki słodki, weźmy go" zapominając przy tym że to jest odpowiedzialność do której nie każdy się nadaje.



