Macie jakieś zwierzątka w domu?

Awatar użytkownika
Hersk
Ćwierkator
Ćwierkator
Posty: 12019
Rejestracja: 21 lip 2021, 1:22
Reputacja: 3052
Kibicuję: Reprezentacji Polski
Lokalizacja: Chrząszczyżewoszyce powiat Łękołody

Macie jakieś zwierzątka w domu?

Post autor: Hersk » 23 gru 2022, 12:59

A propos psów opowiem wam historię :D w rodzinnym domu miałem ogromne podwórko, tata wpadł na pomysł, że zrobimy parking dla chętnych wczasowiczów. Od parkingu do morza było 100 metrów, więc oprócz wczasowiczów co wpadają na tydzień do jakiegoś pensjonatu czy do zwykłych ludzi "na pokoje", byli też tacy co wpadali na kilka h np ze Szczecina itd. Albo na.nocke na imprezę itd. Często właśnie na jedną noc przyjeżdżała jakaś mega fura, typu BWM za 300 tysięcy. A parking nie był strzeżony, no ale gość i tak zostawiał. Tata siedzial późno do nocy zawsze itd to tak pobieżnie pilnował.

I kiedyś przyszli w nocy złodzieje po jakiegoś nowego Volkswagena (to był rok 2004-2005, dokładnie nie pamiętam). Na tyle lat prowadzenia parkingu jeden jedyny raz przyszli złodzieje. W deszczową lipcową noc. Tata lubił siedzieć do późna, oglądał wtedy chyba jakaś walkę bokserską, była 3 w nocy. Usłyszał hałas, wyjrzał przez okno i obczail dwie sylwetki gdzieś w głębi parkingu. Obudził mame, kazał jej zadzwonić na policję a sam wziął taka metalową rurę od kranu (jakie są np. na cmentarzu) i wyszedł do nich z tekstem do jednego "zostaw ten samochód frajerze" xD i wtedy się zreflektował, że przecież mamy dużego psa w domu, kundla ale takiego 40 kg. I krzyczy do mojej mamy, która filowała w oknie "wypuść psa". Obie sentencje padły właściwie jedna po drugiej.

Goście jak to usłyszeli to zaczęli spierdalac ale jedyna droga ucieczki było przebiegnięcie obok mojego taty bo dookoła był zwykły płot ale otoczony bardzo wysokim żywopłotem. No i jednemu udało się przebiec, a drugiego mój tata zdążył zdzielić ta rurą w korpus. Pies wyleciał, zobaczył trzy postacie, z czego dwie obok siebie (typ padł na kolana po ciosie) i rzucił się w kierunku taty i gościa. Co się wydarzyło? Ano ten pies to był najbardziej miły, fajtłapowaty pies świata i zamiast na złodziei to na wołanie mojego taty rzucił się na niego, przewrócił na ziemię i zaczął lizać (chyba w szoku że tata mu uwagę w nocy poświęca, nie wiem). No i złodziej zdążył jak swój kolega uciec przez bramkę.

Było dochodzenie jakieś tam itd, nigdy nikogo nie znaleziono. Taki to właśnie był pies, wielkie bydle z kłami jak wielkie igły, a tak bardzo niegroźny, że w obronie domu pomaga złodziejom :D

Rodzinna historia, tata i mama tysiąc razy opowiadali przy rodzinnym stole, właśnie np z okazji wigilii.

Wróć do „Hyde Park”