Wszystko wiadomo, tylko że można mieć dosyć mędrkowania i akcji politycznych z udziałem medialnych obrońców klimatu. Ci ludzie nie dość, że po prostu uprzykrzają życie stojąc na środku jezdni albo przerywając wydarzenia kulturalne, to jeszcze są niesamowicie głupi. Jednocześnie próbują występować z pozycji znawcy i patrzą z góry na zwykłych ludzi.
Jakiś czas temu spotkałem się z dziewczyną, od której dostałem kazanie na temat jedzenia mięsa, a dokładniej tego, jak bardzo moja potrzeba spożywania go niszczy klimat. Sama na talerzu miała między innymi pastę z awokado, którego hodowla wymaga wycinania południowych lasów deszczowych oraz ogromnych ilości wody, a transport do Polski - hektolitrów paliwa dla statku/samolotu. Bez wątpienia jednak to kurczak przywieziony z jakiejś wsi pod Warszawą jest źródłem całego problemu.



