Ja, jak brałem psa to mieszkałem z dziewczyną i oboje pracowaliśmy w domu, więc myslałem "jakoś damy radę". Ogólnie miałem 2 psy w domu, ale nigdy nie byłem z nimi jakoś związany (tylko za dzieciaka), a wyjście na spacer traktowałem trochę jako karę.
Pies to wiadomo - 3-4 razy dziennie spacer, z czego pasuje jeden albo dłuższy albo aktywniejszy. Także nie ma opcji żeby wyjść na 12h z mieszkania i mieć to w dupie. No i po pół roku jak dziewczyna dostała robotę w Warszawie to powiedziałem, że nie ma opcji, żeby z nią pojechał i tak sobie żyjemy. Ale to prawda - strasznie trzeba pozmieniać czasami zwyczaje, żeby dostosować je do zwierzęcia.



