Mam bliskiego przyjaciela, programista z zarobkami 60 tys miesięcznie (najlepsze że zawsze jest pierwszy do narzekania jak go to wszyscy okradają i gadek w stylu "skoro niby jestem jednym z 10% najlepiej zarabiających polaków, to gdzie niby mój prywatny helikopter"). 120kg żywej wagi. Jak się w zeszłym roku rozwiódł z żoną, to laski dosłownie ustawiały się w kolejce pod jego mieszkaniem xD W ciagu pierwszego miesiąca po rozwodzie pokazywał mi, że aż 4 różne dziewczyny piszą mu rzeczy w stylu 'od kiedy cię poznałam nie potrafię bez ciebie żyć" ect. Maskara



