Nie rozumiem takiego toku myślenia. Co to znaczy olać ligę, żeby skupić się na Lidze Mistrzów? Formę buduje się z meczu na mecz, a najczęściej gra się w lidze krajowej. Nic nie daje pewności wygrania meczu, ale jeśli z tygodnia na tydzień poprawiasz się i wypracowujesz kolejne skuteczne schematy, to zwiększasz swoje szanse. Potem przekłada się to na Ligę Mistrzów. Co to jest za strategia „oleję i przegram mecze z southamptonami i innymi nottinghamami, to wygram z Realem w półfinale”? Po prostu coś się pogorszyło, więc nie są już taką maszynką jak sezon temu. Ot cała filozofia.



