Covida przeszedłem w pierwszym bumie zarażeń, kwarantann i tych całych obostrzeń gdy pozamykali knajpy i lasy. Z objawów to był lekki kaszel i katar oraz ból całego ciała, [k****] nawet cebulki włosów mnie bolały, tak wiem to może śmieszyć
Ale żebym nie wyszedł na antyszczepionkowca to mój szwagier przechodził covida w przybliżonym okresie co ja, początki wielkiej pandemii. Przechodził źle, saturację miał [ch**] i go dusiło. Wylądował w szpitalu i lekarze mówili że nie jest dobrze. Wylizał się i teraz zero problema, ale zaszczepiony jak cała nasza rodzina oprócz mnie i mojej żony.
Reasumując to ten cały covid w większości przypadków nic wielkiego nie zrobi, powikłania były i są przy wielu chorobach, taka grypa może się skończyć zapaleniem płuc czy mięśnia sercowego. Z tą tylko różnicą że ten cały covid był/jest tak zakaźny że i liczba poważnych zachorowań/powikłań/zgonów była bardzo duża. Stąd liczne nakazy i zakazy, czyli próba ratowania społeczeństwa przez rządzących. A że wychodziło różnie no to cóż, jak to w życiu



