Dużo bardziej wolę selekcję Luisa de la Fuente niż Luisa Enrique. Widziałem mniej więcej podobnie powołania na Mundial. Luis Enrique wkurzał mnie stawianiem na Koke czy Llorente, brakowało mi zaś u niego szans dla Ceballosa czy Zubimendiego. Luis de la Fuente podoba mi się też bardziej w zachowaniu poza boiskiem.
Teraz czekać na ocenę obrazu gry, bo mecz z Norwegią, choć wygrany wysoko, nie jest jeszcze odpowiednią próbką.
Jeny, nie mogę się doczekać aż kiedyś zobaczymy w tej samej podstawowej jedenastce Rodriego, Ceballosa, Pedriego i Gaviego. To będzie piękne.



