Odświeżam temat jak widać po ponad 5 latach. I to będzie temat w którym się dobrze zadomowię bo pomarańczowi to po Polsce moje ulubiona reprezentacja.
Pierwsza sesja eliminacyjna przebiegła w sytuacji mimo wszystko paru kluczowych osłabień kadrowych. Porażka w Paryżu od początku była jakoś tam wkalkulowana ale rozmiary bolą i pytanie czy najsilniejszy garnitur postawił by się trochę bardziej? Było by ciężko bo Paryż to chyba mimo wszystko najtrudniejszy obecnie możliwy teren na Świecie na polu reprezentacyjnym. Z kolei wczorajszy mecz z amatorami z Gibraltaru też nie odpowiada na zbyt wiele pytań z odwrotnych pobudek. Prawdę o reprezentacji prowadzonej znów przez Koemana powinniśmy poznać dopiero za parę miesięcy.



