Trochę rozbawiło mnie pytanie kolegi to puściłem wodzę fantazji .metol pisze:Po jednym z pierwszych treningów , Van der Meyde wracał do domu i nieprzyzwyczajony do prowadzenia auta na lewym pasie p........ł w słup .Na szczęście wyszedł cało z opresji , ale , że miał do domu krótką drogę to postanowił pokonać ją pieszo . Gdy tak sobie spacerował skrzyknęli go fani Evertonu by skoczył z nimi do pubu . Ponieważ był świeżak w klimatach angielskich to zabrał się z nimi . Fani postanowili mu zgotować angielskie powitanie w Liverpoolu mocno zakrapiane piwem ...
Van der Meyde wyszedł z pubu bardzo ociężały , nieprzyzwyczajony do bruku wyrżnął orła . Skończyło się to dla niego bardzo szczęśliwie , dwuletni rozbrat z piłką i pół roku na wózku inwalidzkim to nic w porównaniu z tym co czekało na niego za następnym zakrętem ...
Hahaha, boki zrywać Długo nad tym myślałeś? Sądze, że nie... albo po prostu z mizernym skutkiem szło Ci to rozumowanie.
O wiedzy w Evertonie jestem na bieżąco , w końcu to obecnie najlepiej grający klub w lidze angielskiej !
A stronka na której ty się produkójesz z Ronnim też bardzo fajna .
Pozdro i pracujcie tak dalej .



