Niestety, Filadelfia nie wyszła w tym meczu na boisku. Od początku meczu wiedząc, że musimy strzelić bramkę, graliśmy absolutną kupę. Na przestrzeni 90 minut zanotowaliśmy całe 2 strzały celne. Ogólnie coś się w tej drużynie wypaliło, po ubiegłym świetnym sezonie, zakończonym przegraną w karnych w finałowym meczu nomen omen z LAFC, ten sezon na razie to kupa. Utrata Kacpra Przybyłki rok temu nie była tak bolesna, gdyż był z nami reprezentant Jamajki Corey Burke. Ale teraz nie ma ani jednego ani drugiego, z przodu jest lipa. Nie pomógł też brak środka pola oraz brak dyscypliny, tzn masa głupich fauli, a ukorowaniem będzie druga żółta kartka dla zawodnika, ktory pierwszą otrzymał za pyskówki i odepchnięcie rywala bez piłki.
No cóz, szkoda, miałem nadzieję zobaczyć swój klulb w KMŚ, a tak to lipa. Zobaczymy, co tam w meksykańskim półfinale się wydarzy.



