Wolfsburg - Hoffenheim 2:1
Niestety, walczące o utrzymanie Hoffenheim przegrało na wyjeździe z Wilkami. Szkoda, bo moja ulubiona niemiecka drużyna długimi fragmentami meczu prezentowała się naprawdę nieźle a Wolfsburg poza sytuacjami z których padły bramki niewiele pokazał - można tu było coś ugrać. W pierwszych minutach Hoffenheim dominowało, próbując głównie uderzeń z dystansu - najgroźniejsze oddał w 7 min. Kramarić, trafiając w poprzeczkę. Mimo słabej gry Wolfsburg objął prowadzenie, w 15 min. po dośrodkowaniu Ridle Baku niepilnowany w polu karnym Kamiński głową otworzył wynik. Hoffenheim kontynuowało ofensywną grę, a Wolfsburg prezentował się bardzo przeciętnie. W 58 min. znakomitej okazji do wyrównania nie wykorzystał Dabbur, który po błędzie obrony Wilków (Maximilian Arnold łatwo stracił piłkę na rzecz izraelskiego napastnika) uderzył nad bramką. Niestety, w 75 min. padł gol na 2:0 - Nmecha zagrał świetne podanie za plecy obrońców do Waldschmidta, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z Baumannem. Goście walczyli ambitnie do końca, ale udało się uzyskać jedynie honorowe trafienie - w trzeciej minucie doliczonego czasu gry rezerwowy Tom Bischof zagrał piłkę w pole karne, a tam Joshua Guilavogui przeciął dośrodkowanie kierując piłkę do własnej bramki. Na więcej nie było już niestety czasu.
Hoffenheim zajmuje obecnie bezpieczne 14. miejsce, ale nad pozycją barażową ma tylko dwa punkty przewagi. Do rozegrania zostają im mecze z Unionem Berlin (u siebie) oraz walczącym o utrzymanie Stuttgartem (wyjazd).



