No więc po kolei. W pierwszej partii totalny szok by byłem pewien że Dunkel zacznie przez d4 (tak grał chyba z każdym wcześniejszym rywalem) i na to się wczoraj przygotowywałem zakuwając nieco teorii w debiucie który być może by go zaskoczył. No dobra, po finale więc mogę odkryć karty. Na d4 chciałem zagrać obronę holenderską choć pewnie bym poległ bo teoria skończyłaby mi się gdzieś po siódmym ruchu
... więc w drugiej poszedłem w znane Nimzo-Larsen i co? W trzecim ruchu z nerwów nie wziąłem darmowego pionka bo nie sądziłem że Dunkel go podstawi i miałem już pre-move w głowie. W zasadzie wszystko w tej partii sprowadziło się do podwalonego gońca co już mi dało spory komfort ale co najbardziej mnie zdumiło to to że rywal szedł na wymiany kolejnych figur co było mi bardzo na rękę, zwłaszcza że króla miałem w pewnym momencie golusieńkiego i mocno drżałem by nic głupio nie podwalić. Mam jednak wrażenie że Dunkel nie grał rewanżu na 100%, albo coś go rozpraszało albo się gdzieś spieszył.
Dzięki za znakomity finał @Dunkel . Kawał z Ciebie gracza i po prawdzie myślałem że zostanę zmieciony. Ten triumf dedykuję... graczom Interu. Jak ja dałem radę to i oni mogą. Impossible is nothing



