Premier League 2022/2023

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7907
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1675
Lokalizacja: Central Perk

Premier League 2022/2023

Post autor: masacra » 28 maja 2023, 21:08

Kibicowałem Evertonowi w ich walce o spadek. Nie pykło. Ale i tak śmiesznie, że Leicester z tymi wszystkimi Maddisonami, Tielemansami, Barnsami etc spadło. W innych okolicznościach, być może z jakimś crackiem na ławce byliby rewalacjami sezonu, przymierzani do klubów top 6 (7 bo Newcastle, heh :roll: ). Wait, to w sumie już się działo kilka(naście) miesięcy temu lol.
Cienka jest granica dla takich klubów jak Leicester właśnie ale też Everton, Aston Villa, West Ham etc, pomiędzy byciem solidnym ligowcem ocierajacym się o wbicie z pozoru na stałe do topu, a paziem walczącym bez sukcesu o utrzymanie. Kilka wtop transferowych z rzędu, parę przedluzen kontraktów blokujących większą elastyczność na rynku transferowym i słaba forma 2-3 kluczowych piłkarzy wystarczy. Jednak nie do pomyślenia w klubie z top 6(7). Przypadek Leicester to ładne ostrzeżenie dla reszty ligi od 8 miejsca w dół. Poczucie bezpieczeństwa tam to kwestia umowna.
Dzisiaj na fali jest Brighton, fajnie trafili kilka transferów po kosztach ale daje im 3-4 sezony takiego runu max. Było kilka takich przypadków na przestrzeni ostatnich 20 lat z dwoma dzisiejszymi spadkowiczami włącznie (Leicester i Soton).
O Leeds nic, bo [k****] nie zasługują, wracają tam gdzie ich miejsce.
Everton. Kibicowałem im w spadku bo, raz - byłoby śmiesznie (śmieszniej niż w przypadku Leicester), dwa - może w końcu ktoś by poszedł tam po rozum do głowy i zaczął wszystko od nowa. Tam jest taka degrengolada na wszystkich możliwych poziomach, że trochę przykro na to patrzeć. I to nawet pomijając prawdopodobne łamanie przepisów. Nie pykło i niestety nie sadze aby coś się zmieniło. Więc za rok rzeczywiście powtórka z rozrywki (chyba, że rudy odpali protokół Wimbledon 3.0 i rozepchna się siermiężna gra do środka tabeli)

Słaby sezon, dobrze że się skończył. Tęsknić nie będę. Tym bardziej, że nie ma do czego bo przyszły nie zapowiada się weselej.

Wróć do „Anglia”