W sensie, nie ma innego trenera, którego by pogonili z Madrytu, United, Chelsea i nawet Tottenhamu, więc do prowadzenia zostałyby mu Romy, gdzie fajnie radzi sobie w pucharach, bo w lidze to raczej średnio? Gość z topu zjechał do półki Unaia Emery'ego, fajnie, że mu się wiedzie, co jeszcze jakiś czas temu nie było pewnikiem, a to, bez względu na to czy ktoś go lubi czy nie, wielka postać współczesnej piłki, ale chyba nie ma co dorabiać ideologii.
Za to finał Mourinho vs Sevilla to ciekawa sprawa, bo ani jeden, ani drudzy ich nie przegrywają, ale dużo cięższą drabinkę miała Sevilla, więc niech dokończą dzieła.



