No Realek dublet LM-liga ugrał skromne cztery razy, ale można się pocieszać, że Juventusowi też się nie udało wygrać ligi gdy toczyli zacięte boje w Pucharze Intertoto, czym chwalą się na swojej stronie internetowej.
Ale pisałem bardziej ogólnie, bo w XX wieku bronienie Pucharu Europy zdarzało się wielokrotnie, więc brak potrójnych koron Realu, Milanu czy innej Benfiki aż tyle IMHO nie mówi. To oczywiście wynikało z faktu, że jak już się dostało do Pucharu Europy, to wygrać go było łatwiej, ale fakt faktem.
Ale też nie polemizuję z ogólną tezę, bo ten sezon to ładny strzał w ryj wszystkim romantykom futbolu: zostaje liga dla Napoli, ale liga, gdzie nikogo ze ścisłej czołówki (finansowej) w tym momencie nie ma, Liga Europy dla Sevilli (tutaj rzeczywiście bogatsze kluby na rozkładzie w fajnym stylu) i finał Interu, bo trafiła się złota drabinka - bo nawet w Lidze Konferencji wygrali reprezentanci Superligi, a i Bundesligi nie udało się uratować, zaś tytuł LM dla Emiratów to wisienka na torcie. Jak zaczynało się oglądac piłkę to to wszystko dużo ciekawsze było. Ew. tytuł dla Argentyny na MŚ, ale pół piłkarskiego internetu ma w jego wyniku niezłe PTSD z tego co czasami mi miga, no i akurat reprezentacyjna piłka z tymi niespodziankami to rzeczywiście ostatni(o) bastion jakiegokolwiek romantyzmu.
Ale - trzecie ale - nie ma co psuć rzeszy fanów City na forum radości z upragnionego triumfu boomerskim gadaniem, więc gratulacje dla Ryby i spółki, ja się zamykam.



