To byl dziwny mecz
przez 90 minut obie druzyny grały w chodzonego, a w doliczonym czasie pilkarze zaczeli biegac jak muchy w smole. To znaczy w ukropie.
Koniec końcow wygrał futbol i oczywiscie dobrze sie stało bo City to najlepsza druzyna swiata przynajmniej od 3 sezonow.
Natomiast przegrani moga sobie pluc w brode bo zamiast atakowac od poczatku to stali za potrojną gardą i chyba czekali na rzuty karne a jak bylo widac gdy po straconej bramce zaatakowali City to okazlo sie ze mozna bylo nowobogackich napoczac bo w defensywie gubili sie zadziwiajaco czesto i łatwo.
Ciekawe mnie czemu nie grał Walker bo ten co wystapił za Anglika jest cienki jak sik pająka. Mało brakowało i Pepowy znowu by przekombinował.



