W koncu wyscig, w ktorym cos sie dzialo. Troche sie poscigali, ale oczywiscie najwieksze jaja byly z limitami torow i kilka godzin po zakonczeniu wyscigu klasyfikacja delikatnie sie zmienila.
Musze przyznac, ze w tym roku ciezko mi sie oglada F1. Takiej nudy nie bylo nawet w poprzednim roku, a z pewnoscia jest to pierwszy taki sezon odkad ogladam F1. Max jezdzi w swojej lidze, Red Bull zdominowal stawke wiec jedynie mozna liczyc, ze cos za plecami Maxa bedzie dostarczac emocji. Na ogol jest to bledna strategia Ferrari i szkolne bledy w boxie, no i tak sie to kreci. Z tego powodu szkoda mi Leclerca, gdyby pojawila sie okazja uciekac do np. Astona to chyba powinien to zrobic. Sek w tym, ze to niemozliwe - Alonso jeszcze chwile tam pojezdzi, a synek mimo ze kierowca jest przecietnym, to miejsca nikt mu nie zabierze.



