Różnie bywa. Choćby w historii tenisa byłoby kilku graczy, którzy otwarcie mówili, że nie tylko nie są zakochani w tym sporcie, ale go wręcz nienawidzą. A jednak pozwalało im to wbić sie do grona 50 najlepszych i wygrywać turnieje - motywowały ich pieniadze i chęć zdobycia trofeów. W piłce też jest pewnie wielu zawodników, którzy z miejsca byliby wartością dodaną w takim Milanie czy Juventusie, a których główną motywacją do gry i zostawiania zdrowia na boisku są pieniądze właśnie.
Poza tym nawet sympatia i chęć zostawiania zdrowia za klub może się zwyczajnie zderzyć z zbyt wysoką ofertą. Zawsze jest łatwo mówić, że Ci co mają więcej to mają już dość i mogliby zluzować. Mi też kiedyś babcia mówiła, że zarabianie powyzej 4k na rękę do grzech i powinienem oddawać kościołowi nadwyżkę, bo przecież za 4k to mnie stać na wszystko: na paliwo, czynsz, jedzenie, raz do roku gdzieś wyjechać.



