Ha ha, wcale nie tak cichutko. Nie pamiętasz co się działo na Tacy Pięknych Dziewcząt i potem w autobusie Sky? Jeden z najbardziej spektakularnych konfliktów wewnętrznych kolarstwa XXI w. (a iskrzyło między Wiggo a Frumkiem już na wspomnianej przez Ciebie Vuelcie). Wszyscy naskoczyli na Froome'a a on się postawił i powiedział, że nie czuje się winnym i będzie jeździł, jak mu się podoba. Wiggo już pakował walizki, by na znak protestu wycofać się z Touru. W końcu Brailsford musiał przyrzec Frumiemu, że będzie bezdyskusyjnym liderem od następnego roku. No ale to już historia.
Nie przewiduję, by w Jumbo poszło na noże między liderami. Nie jestem też pewien, czy Duńczyk jest aż tak napakowany, by wygrać Vueltę po tak ciężkim Tourze. Lepszym od niego się nie udawało. Ale never say never. W tym kolarstwie chyba wszystko staje się możliwe.



