Froome to jest temat rzeka, chłop do tej Vuelty jeździł na klamce samochodów z tyłu peletonu i w zasadzie nic w World Tourze nie pokazał. A tu nagle cyk, drugie miejsce na GT. On mi najbardziej śmierdzi EPO i transfuzjami z tych mistrzów ery po Armstrongu. Ale też mu trzeba oddać że jak już się "wyrobił" to mental mu dojeżdżał bo jak trzeba było to potrafił ofensywnie zaskoczyć rywali.
Trochę szkoda że tak zakończył przygodę z Tourem, mistrzowie powinni zostać pobici na trasie a nie żegnać się z formą przez ciężką kontuzję. Nie lubiłem go jak jeździł, ale z czasem zacząłem go mocniej doceniać.


