Z lotniska (Sandefjord Torp) po drodze mieliśmy Kongsberg i parę wodospadów, o które jakoś nigdy nie udało nam się zahaczyć, a naprawdę warto, jeżeli ktoś lubi te klimaty. Przejeżdżając, Google pokazywało ich na trasie i w okolicach kilkanaście, a pewnie było wcześniej dużo więcej, bo niejedna miejscowość po drodze kończy się na foss, czyli wodospad.
Spoiler:
Spoiler:
Spoiler:
Spoiler:
Na koniec pewna fotka ze sklepu wolnocłowego w Norwegii.
Spoiler:





























