Rzut - tak. Ale reszta nie ma tutaj znaczenia. Grałem z kolega, z którym grywałem troche online. Jest lepszy ode mnie, zgoda, ale online potrafię wygrywać, sporo partii jest zaciętych i przegrywam w końcówkach albo po błędach po 30 posunięciu. I tam faktycznie jest presja czasu.
Natomiast niedawno graliśmy więcej na zywo, bez zegara, bez przejmowania się zasadą dotknięta-ruszona, a online nie rysuję sobie strzałek. A podstawiam na żywo naprawdę proste i żenujące ruchy. Wiem, że to nic niezwykłego, ale zastanawiam się jak z tym skutecznie walczyć i czy mi się chce. Mało gram na realnej szachownicy, więc nie wiem czy jest sens. Z drugiej strony gdzieś mnie to uwiera, jestem słaby online, więc nie chcę być jeszcze słaby na żywo
Kusi mnie, żeby sobie poćwiczyć grając online, ale przestawiając ruchy przeciwnika na prawdziwej szachownicy obok komputera. Jasne, z automatu tracę sporo czasu i ryzykuję, że coś źle na szachownicy ustawię, ale może to trochę poprawi umiejętności obcowania z realnymi bierkami.
A, skoro moje dwa ostatnie wpisy wrzucały info o Hansie - to dorzucam też teraz, że ostatni turniej poszedł mu bardzo dobrze i pozwolił mu awansować na 78 miejsce w rankingu na zywo. Udało mu się nawet pokonać dwóch zawodników z rankingiem 2600+ (2602 i 2603, ale zawsze). Już tylko dwa razy gorsze miejsce od swojego życiowego osiągnięcia.



