Chyba tak. Dla mnie możliwość ugadania się z Hitlerem brzmi mocno naiwnie.
Siła robocza z Polski była potrzebna Niemcom do budowania imperium. Masa Polaków i Żydów zginęła w fabrykach, przy budowach dróg, etc. W ten sposób realizowali też ideę, o której wspomniał Realista.
Ja tu widzę dwa scenariusze.
1. Niemcy pokonują dzięki nam Rosję i w podzięce dokonują na nas inwazji z dwóch stron. W tym scenariuszu utrzymujemy się nieco dłużej, ale przyczyniamy się do ich potencjalnego triumfu, zostajemy wyklęci na kartach historii i dodatkowo mamy na rękach krew milionów Żydów, bo na pewno władze kolaboracyjne kazały by się nimi zająć. Zapewne masa polskich mężczyzn była by też wciągnięta do armii i wysyłana na najcięższe fronty. Później, po wytępieniu dużej części Polaków, zostajemy ich spichlerzem. Tak, że nie. Nie bylibyśmy dla nich równorzędnymi partnerami ani marionetkowy rząd nie zbudował by silnej Polski będącej w stanie się obronić. Anglia i Francja też by nie nadeszły z pomocą. Nie wierzę też w wyrafinowanie i dogadanie się z Ruskimi, żeby wjechać na tyły Niemców, czy zaatakować Berlin.
2. Niemcy odbijają się od Rosji, wojna kończy się dużo szybciej, ale my jesteśmy jebani przez Rosjan za zdradę. I nie mam tu na myśli tego co było w PRLu, tylko Ukrainę do sześcianu. Jeżeli jakimś cudem byśmy się wydostali z ich szponów, to by nas jeszcze mocniej gnoili gospodarczo.



