Powiem tak. Z tymi kosztami to się nie mogę zgodzić, przecież chodzenie na siłownie kosztuje podobnie a jakoś wszędzie są tłumy. Zaś co do umiejętności pływania, to moim zdaniem - oczywiście nie zamierzam w tym miejscu nikomu niczego wytykać - jeśli ktoś z naszego pokolenia (+- 30l) nie potrafi pływać to uważam że są to zaległości ze strony rodziców. Moi rodzice bogaci nigdy nie byli, mam nauczycielka, ojciec gitarzysta bluesowy, ale na naukę pływania chodziłem od 6-ego roku życia, jeździłem na koniach, trenowałem kung-fu oraz przez moment gimnastykę artystyczną + jeszcze oczywiście cały ten czas treningi w nogę. Rodzice zadbali o mój odpowiedni rozwój.venomik pisze: ↑24 sie 2023, 1:13Inna sprawa, że ja nie widzę tego traktowania po macoszemu. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie - jak ktoś się przyznaje, że regularnie pływa to jest to traktowane przez innych jako lepsza forma sportu niż bieganie czy rower. Mała osób pływających to raczej efekt jednak większych problemów z dostepnością sportu - trzeba najpierw się jakos nauczyć pływać, co nie jest tak powszechne jak umiejetność biegania czy jazdy na rowerze. Ale przede wszystkim trzeba mieć gdzie pływać. Jak basen - to koszty. Plus często nieprzyjemne pływanie z kilkoma innymi osobami na torze.
Czyli prawdopodobnie dystans pływacki jest dla tych zawodników etapem odpoczynku i regeneracji. Tak jak pisałem wcześniej - jeśli się potrafi pływać, to po zrobieniu takiego dystansu nie ma nawet specjalnego zmęczenia - wykonuje się cykliczne, powolne i ustalone ruchy w przyjaznym środowisku jakim jest woda.
Widzę w tym zdaniu jakiś niepotrzebny ironiczny przytyk, które ostatnie często dość lecą z twojej strony w moim kierunku. Idź na basen, zrób parę długości żabką - odprężysz się, będziesz miał chwilę na przemyślenia, wyjdzie ci to na dobre



