Triathlon

Awatar użytkownika
venomik
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6382
Rejestracja: 21 maja 2007, 19:00
Reputacja: 1986

Triathlon

Post autor: venomik » 24 sie 2023, 13:56

sickstick pisze:
24 sie 2023, 8:14
Powiem tak. Z tymi kosztami to się nie mogę zgodzić, przecież chodzenie na siłownie kosztuje podobnie a jakoś wszędzie są tłumy.
A na basenach nie? :)
Nie wiem, może się zaraz okazać, że żyłem to akurat były jakieś wybitnie pływackie miasta, ale częściej jak miałem ochotę na jakąś aktywność fizyczną i zdawałem sobie sprawę z tego jaka jest pora dnia - rezygnowałem od razu z wizyty na basenie, bo tam bym na torze pływał z kilkoma innymi osobami, czego zwyczajnie nie lubię.
Nie mówiąc o tym, że i sama kolejka na termy poznanskie potrafi wyglądać tak
Wiadomo, basenów jest mniej. Ale to też element, który zniechęca ludzi. Powiedzmy, że chciałbym się trochę zmęczyć teraz, decyduję pomiędzy basenem a siłownią:
Siłownia: biorę torbę, idę 5 minut na siłownię, robię trening 45 minut słuchając ulubionego podcastu, wracam 5 minut do domu i mogę sobie komfortowo wziąć prysznic u siebie.
Basen: biorę torbę i ręcznik, idę 5 minut do auta, jadę 15 minut na basen, idę się przebrać przed basenem, biorę prysznic przed wejściem, pływam 45 minut w tę i z powrotem nudząc się coraz bardziej, idę wziąć prysznic, przebieram się, suszę się, idę opłacić parking, jadę 15 minut do siebie, parkuję auto, idę 5 minut do mieszkania.
A to i tak dlatego, że mieszkam sobie w dużym mieście. Jakby mnie naszła ochota na basen w domu, gdzie się wychowałem - to nie wiem czy od momentu wyjscia z domu do momentu wejscia do wody wyrobiłbym się w mniej niż godzinę.
No i z tymi kosztami to też nie taka oczywista sprawa. Większość ludzi pewnie chodzi na siłownie korzystając z karty multisport - posiadasz, wbijasz sobie na ile chcesz. A baseny? U mnie termy wpuszczają na godzinę, więc efektywnie darmowego pływania mam z 45 minut. Nie ma opcji ponowniego użycia. Chwiałka w ogóle wpuszcza na 45 minut. Atlantis podobnie. Chociaż tu nie wiem jak z wielokrotym odbijaniem się multisportem plus.
Chociaż nie, co za różnica, skoro odbijać się mogę dopiero godzinę po poprzednim odbiciu się, więc przecież nie będę wychodził z basenu, czekał 15 minut i wracał xD

Natomiast fakt, że na siłowniach będzie wiecej ludzi jest zupełnie oczywisty - bo siłownie wypełniają potrzeby, których żadne pływanie nie wypełni. Chcesz zbudować masę mięśniową - basen odpada. Odchudzsz się, ale wolisz jednak poprzez ćwiczenia siłowe - basen odpada. Nudzi Ci się jedna forma aktywności wykonywana przez dłuższy czas i chcesz je sobie zmieniać - basen odpada. Jesteś uzalezniony od przeglądania telefonu - basen odpada. Chcesz się porozciągać - basen odpada. idziesz ze znajomymi i chcesz sobie z nimi pogadać przy okazji - no z tym też ciężej na basenie. I tak można wymieniać.

Poza tym mam wrażenie, że mocno przesadzasz z tym wywyższaniem pływania:
Zaś co do umiejętności pływania, to moim zdaniem - oczywiście nie zamierzam w tym miejscu nikomu niczego wytykać - jeśli ktoś z naszego pokolenia (+- 30l) nie potrafi pływać to uważam że są to zaległości ze strony rodziców.
Jasne, fajny sport, ogólnorozwojowy i mało kontuzjogenny, ale nie popadajmy w daleką przesadę, że brak umiejetnosci pływania to od razu jakiś błąd rodziców. Jest dużo różnych sportów i jeśli będę miał kiedyś dziecko w wieku 10+ to raczej zadbam o to, żeby uprawiał sport, który lubi i ma do niego motywację, a nie dobierał to pod kątem kontuzjogenności. Co mi po dziecku, co się nauczy pływać, ale nie będzie lubiło jakoś szczególnie i skorzysta z tego dwa razy w roku nad jeziorem - jeśli zamiast tego syn mógłby sobie grać 2 razy w tygodniu w kosza ze znajomymi i wyjść pod względem zdrowotnym i ogolnorozrojowym znacznie lepiej.
Mnie rodzice nie nauczyli pływać (mama w sumie próbowała się nauczyć dopiero z 10 lat temu, ale z miernym skutkiem). W sumie nie byłoby to łatwe - najbliższe lekcje pływania były kawał drogi od nas i spokojnie trzeba byłoby poświecic sporo kasy + sporo czasu. Za to miałem trochę innych zajęć poza szkołą i koniec końców pływać i tak umiem, nauczyła mnie dziewczyna z którą spotykałem się jak miałem 18 lat, a największy wpływ na moje życie miało o dziwo ognisko muzyczne i okresy nauki gry na instrumentach, mimo że żadnego instrumentu w rękach nie miałem już pewnie z 10 lat.

Wróć do „Inne sporty”